Ja rozgrzebywacz gówna.
Życie jest w sumie proste. Nagle zostajesz postawiony przed warunkiem. "Wybór - coś - oni". Może to być warunek wiary, boga, ludzi, społeczności, partnera. I musisz wybrać. Albo jesteś z nami, albo won z naszej strony ulicy. I decyduj. Byle szybko. W życiu zawsze tak jest. Jeśli podejmiesz decyzję szybko, możesz wygrać, lub przegrać. Jeśli tego nie zrobisz, zawahasz się. Jesteś głupkiem bo i tak cię wykończą, a na dodatek nazwą, niedojdą, świrem, nieprzystosowanym lub kimkolwiek innym niż "oni". A przecież nikt nie chce żyć wykluczony, tak naprawdę nikt nie chce taki być...I tak powoli stajemy się coraz bardziej samotni. Po drodze zostawiają nas kobiety które kochaliśmy, miejsca w których byliśmy szczęsliwi. I tak naprawde każy warunek powoduje że w pewnym sensie wybieramy zawsze źle. Zawsze my... lub ktoś, musi sie pogodzić ze stratą. Na zawsze. I tylko samotnośc jest coraz bliżej. Jak wahadło które akurat biegnie w Twoją stronę.
... i ?
12 maj 2011
27 sie 2010
8 lip 2010
Nie wiedziałem...słowo
To Paulo Coelho...Nie miałem pojęcia . Aż do dzisiaj..Wystrzegam się raczej komerchy, nawet gdy być może dobra... Jakkolwiek nie świadczy to dobrze o mnie.
...i co z tym teraz zrobić? hmm?
...i co z tym teraz zrobić? hmm?
3 cze 2010
Dwie prawdy
Pierwszy raz w życiu chce kogoś zacytować. Nie pytałem o zgodę, nie wiem czy będzie zadowolony z tego faktu i nie jestem pewien czy nie wyląduje za to w sądzie. Rydzyk fizyk, trudno. Znam Go jedynie w nieznacznym stopniu. Głównie ze słów zapisanych, które sam chce upublicznić.
Ale myśli które zapisał są takie jakby mnie samemu je wyrwać z jaj lub serca. Tyle że ja sam nie umiałbym tych myśli tak precyzyjnie zapisać.
Wiem że to jest tak, że nawet jeśli kogoś nie znamy to warto temu komuś podziękować że po prostu gdzieś tam jest. Dzięki CamiloZeta.
/cyt/ "Prawda o ludziach
Niektórzy ludzie są wiecznie niezadowoleni. Kiedy mają niewiele, chcą więcej. Gdy mają dużo, chcą jeszcze więcej. A kiedy już to osiągną, tęsknią za prostym, skromnym życiem
/cyt/ Co jest najśmieszniejsze w ludziach
Ludzie zawsze myślą na odwrót: spieszy im się do dorosłości, a potem wzdychają za utraconym dzieciństwem. Tracą zdrowie by zdobyć pieniądze, potem tracą pieniądze by odzyskać zdrowie. Z troską myślą o przyszłości, zapominając o chwili obecnej i w ten sposób nie przeżywają ani teraźniejszości ani przyszłości. Żyją jakby nigdy nie mieli umrzeć, a umierają, jak gdyby nigdy nie żyli."
CamiloZeta
Ale myśli które zapisał są takie jakby mnie samemu je wyrwać z jaj lub serca. Tyle że ja sam nie umiałbym tych myśli tak precyzyjnie zapisać.
Wiem że to jest tak, że nawet jeśli kogoś nie znamy to warto temu komuś podziękować że po prostu gdzieś tam jest. Dzięki CamiloZeta.
/cyt/ "Prawda o ludziach
Niektórzy ludzie są wiecznie niezadowoleni. Kiedy mają niewiele, chcą więcej. Gdy mają dużo, chcą jeszcze więcej. A kiedy już to osiągną, tęsknią za prostym, skromnym życiem
/cyt/ Co jest najśmieszniejsze w ludziach
Ludzie zawsze myślą na odwrót: spieszy im się do dorosłości, a potem wzdychają za utraconym dzieciństwem. Tracą zdrowie by zdobyć pieniądze, potem tracą pieniądze by odzyskać zdrowie. Z troską myślą o przyszłości, zapominając o chwili obecnej i w ten sposób nie przeżywają ani teraźniejszości ani przyszłości. Żyją jakby nigdy nie mieli umrzeć, a umierają, jak gdyby nigdy nie żyli."
CamiloZeta
17 gru 2009
Paraguay

„Paraguay” tak było łatwiej,łatwiej niż pamiętać jego trzy imiona i dwuczłonowe nazwisko którym normalnie posługuje się w swoim kraju.
Tak. „Paraguay” sporo mnie nauczył.
Czwartego dnia od podjęcia pracy w grupie którą nadzorowałem, pojawił się bez swoich czterech złotych zębów. Zastawił je wynajmując mieszkanie ”na nową drogę życia”. Teraz śmiejąc się do mnie jaskiniami brakujących zębów zagadywał gestykulując. Mimo że nieźle znam hiszpański jak mi się przynajmniej zdawało, nie mogłem zrozumieć ani słowa. A właściwie prawie "ani słowa" . To prawie stanowiło powtarzające się „embra” - (w hiszp. hembra to doslownie samica)! No i w zasadzie tylko to.. Czego On chce?
Pytałem pozostałych - Marokańczyka, Urugwajczyków . Wytłumaczono mi że koleś potrzebuje konkretnie kobiety, konkretnie na dziś, najlepiej na ZARAZ!
W swoim ograniczeniu nie byłem w stanie zrozumieć jak to możliwe, aby facet w stanie totalnego rozpieprzu w uzębieniu mógł myśleć o seksie? W dodatku myśleć na poważnie i z nieskrywaną radością?! Ja, to pewne, będąc w jego sytuacji pogrzebałbym się za drzwiami mieszkania wychodząc jedynie do pracy. Tyrając za siedmiu chciałbym aby moje drogie złote zęby wróciły na swoje dawne miejsce, przywracając mi dawny blask!
A jednak dla niego potrzeba tu i teraz była ważniejsza. Nie potrafiłem mu pomóc, mimo że moje zęby były i białe i nie w lombardzie .Ba!... nie potrafiłem pomóc nawet sobie. Byłem jak sparaliżowany, myśląc jedynie o ratach w polaczkowie aby wszech mocny bank dał mi odrobinę odetchnąć. A potem już tylko urząd skarbowy i mógłbym się stać wolnym człowiekiem....Tak wtedy sobie przynajmniej myślałem. Bank w międzyczasie skorygował moje marzenia. Ale to nie ta historia...
Następnego dnia Paraguay nadal uroczo się uśmiechajac, oznajmił mi że...a jakże! Znalazł godny obiekt. Co więcej - „hembra jest z Polonez” i że takiej właśnie szukał „blanco y barato” (białej i taniej).. aż tu na wyspach w małej podrzędnej mieścinie!?
Nie dziwi mnie już wcale że 7 na 10 dziwek za granicą, to polki. Nie jestem też naiwny wiem, że nie jest to jednoznaczne. Że za pieniądze bzykają się i Wenezuelki, Rosjanki, Francuzki i Portorykanki (faceci zresztą też.) Wcale ich wszystkich nie potępiam. Nie oceniam.
Jednakże wszystkie one robią to nie tracąc przy tym GODNOŚCI. Polki odwrotnie. Na własne życzenie każda z krajanek sprzeda Ci płaczliwą historie o Zenku co ją „napieprza i głodzi.. ale to TAM, w kraju” bo TU to ona to w zasadzie to kocha ale pieniędzy nie ma „więc gdybyś chociaż pierścionek jaki mógł, albo choć do marketu wspólnie”... za butelkę whisky... za piwo w barze...za etat.
Kubanka wypieprzy cię „za paliwo” – bo chce... A potem pójdzie z Tobą potańczyć salsę...bez konieczności udowadniania czegokolwiek.
**Nie dziwią mnie sceny lotniskowe gdzie mężowie czekający z naręczem kwiatów i dzieciakiem u nogawki słuchają opowiadań „żon co z saksów” .Że ten bukiet róż... (siedem godzin wcześniej pożegnał ją pewien Marokańczyk, na innym lotnisku. Uwiedziony opowieściami, chciał być jak ci z Europy - „całuję dłoń, bukiety róż”- róże kupił choć to drożej niż zakupy w Mercadonie)...że ten bukiet róż, to dlatego bo "Skay Europa liczyła i doliczyła się iż ona to właśnie jest 10.000 kobietą na pokładzie, w dodatku bląd"!...i że „szkoda wyrzucić” i „że nie bądź głuptas”..” taka zmęczona jestem”
Drażni Cię to, co?
Ech niepotrzebnie...jesteś taki sam. Posiadasz narodową wartość dodaną...I ja też.
--- ---
Namibia
El Dueño (fon. Euchenio)...Myli się ten co sądzi że to Eugeniusz. El Dueño to - „Więcej Niż Pan” ...mniej, więcej w wolnym tłumaczeniu. W hiszpańskiej Galicji istnieje taka funkcja. Status, stan.
Naprawdę!
Więc jeśli masz jeszcze w głowie podziały na klasy społeczne co to Ci je „pani od historii” wpajała , to wywal je natychmiast z pamięci. A jeśli czujesz się panem lub bogiem, uważaj bo na pewno masz kogoś „więcej niż” nad sobą...
„ Więcej Niż Pan” na skutek pewnych zbiegów okoliczności a i niewątpliwie też świadomych działań stał się posiadaczem 300 ha ziemi w Afryce w Namibii. Ziemi którą teraz należy zmierzyć, zważyć, pobrać próbki. Generalnie posiąść i spenetrować. Dlatego właśnie „Więcej Niż Pan” postanowił wysłać tam mnie. Prawdopodobne było to że myślał to zrobić sam osobiście, gdyby w tym samym czasie nie wolał posiąść i spenetrować pewną piękność, którą spotkał w dyskotece własnego hotelu. A po tygodniu mianował „asystentką zarządu”. Szczerze? Gdybym miał tyle na kontach co „WNP” też wolałbym...Niestety jest to niemożliwe ponieważ panna nie przejawia mną zainteresowania. Nie przejawia zresztą zainteresowania też niczym innym.. No może po za kartą gold, pana „WNP”, a i może o d l e g ł y m narzeczonym w równie o d l e g ł e j republice PO radzieckiej.
**
Aloszka jest notorycznie pijany. Nie, nie dlatego że jest Rosjaninem, ale z potrzeby. Pijany notorycznie jestem i ja, również z tego samego powodu. W Namibii jest niedostatek wody a jeśli już woda jest, łatwo się psuje na skutek temperatury i larw komarów. Dlatego wino jest najlepsze na pragnienie. Najlepsze dla mnie. Jest jeszcze piwo ale ono psuje się szybciej, na dłuższą metę po lurowatym piwie czuje się jak kupa gówna. Jest jeszcze whisky, tą lubi Aloszka bo nie drżą mu po niej dłonie a to cholernie ważne w zawodzie pilota.
Tak więc penetrujem z Aloszką włości „WNP”. To On „mnie lata swoim Antkiem” to ja go wożę Toyotą.
**
Nasze wyobrażenia o Afryce...nie chce wybuchnąć tu gromkim śmiechem . „ Czarne usmarkane dziecko z wydętym brzuszkiem, muchami dookoła ust i oczu” Oto nasz stereotyp prawda? Niestety... Jest gorzej niż myślisz. Średni dochód na osobę jest niewiele mniejszy niż polaka! Co nie znaczy że Nubijczyk NIE jest biedny.. JEST!
**Obawiam się jednak że problem tkwi daleko po za akcjami humanitarnymi. Po za misją katolickiego księdza. Po za okularami Dolce&Gabana i ciuchami z Prady. One tam są i nic nie zmienią na lepsze!
Obawiam się że, problem jest daleko po za pieniędzmi. Problem jest w tym że, pojawił się tu kiedyś „biały” ze swoją durną religią, prawem i moralnością.
--„ Znajesz Adaan takij zasranyj mir”- zamyśla się Aloszka jak sobie łykniemy --
20 lis 2009

Rok 1989 > Komunistyczne Ministerstwo Finansów > zwalnia z podatku zyski ze sprzedaży polskich towarów za granicę - uważam że to dobrze. "Ministerstwo chce pobudzić przedsiębiorstwa w ten sposób min. do produkcji towarowej". Ale? i tu uwaga zwolnienie to obejmuje również...o czym wiedzą tylko nieliczni i starannie wyselekcjonowani EXPORT WEWNĘTRZNY. Czyli sprzedaż w kraju ale... za dolary! > Pewex, Baltona, Ciech..Ten kto to by mógł sprzedawać w ten sposób był super wygranym - i tacy byli!!! /za cichą zgoda MO/
To naprawdę były ogromne pieniądze..... No cóż..Koniunktura. Ja w każdym razie dziękuję...Dziękuję Panie Siuciak. Jest Pan naprawdę prawym człowiekiem. Czas spędzony w domu przy Dolomitowej był jednym z najlepszych w moim życiu. Tutaj w tym domu okazało się, jacy ludzie zdeterminują moje decyzje i życie na kolejne lata
26 paź 2009
i ? ( z głową w bok, jak gwarek lub szpak )

"Lubię te zwykłe chwile,zwykłe godziny które rozmnażają się. Które mogę przewidzieć. Żyję chwilą najlepiej jak się da."
Otóż nie!
Nienawidzę tego!
Nienawidzę co wieczór tak samo gasić światło!
Żeby przetrwać robię się coraz twardszy. Ludzie myślą że po prostu dojrzałem. Ale to nie prawda.
Muszę się tylko mocno przykładać aby strzałka paliwa nie stanęła na zerze.
Wydawać się może że jestem teraz dużo spokojniejszy. Chyba tak - pieniądze to najlepszy środek uspakajający, jeżeli służą spełnianiu.
Staram się unikać błędów większości. Bo choćby nie wiem jak oszczędzać na starość i tak każdemu z nas zabraknie - cokolwiek to by było.
Widziałem już wystarczająco wiele osób które zbierali przez całe życie. Potem próbowali jakoś przeżyć z udawaną godnością. Ale do czasu...Przychodzi taki moment, gdzie ci zasuszeni, niespełnieni ludzie, którzy niby nigdy się nie poddają. Powoli pozbywają się rzeczy z domów. Naszyjnik, porcelanowa figura, kolonialne meble. Za bezcen. Widzisz jak mały priorytet ma forsa, w pewnych okolicznościach?
Większość z nas i tak do grobu zabierze niespełnione marzenia..
Nie lubię mówić o etapach w moim życiu, bo wtedy odzywa się ból. W moim życiu wydarzyło się coś o czym bardzo chciałbym zapomnieć. Ale niestety nie mogę. Tak już jakoś jest. Z etapu na etap. Trzeba się z tym pogodzić. Lub raz na zawsze skończyć życie.
Wielu ludzi których spotkałem wsączało mi we wnętrze nienawiść. Na szczęście wiedziałem czym to może się skończyć. Najpierw jest haos. Potem coraz niżej lecisz w dół. Ja umiałem wyhamować w porę upadek. Nawet powoli odzyskuję to, co kiedyś było we mnie dobre. Z trudem mi to idzie i nigdy nie będzie jak "wtedy", ale nigdy też nie będę już "spadać".
Na szczęście też, życie jest nieodwracalne...
Nie dobrze jest wiedzieć za dużo, ignorantom jest łatwiej. a ja mam w sobie za dużo wiedzy i gniewu.
...i to jest straszne uczucie.
Jaja Toro Bravo

"...idę ulicą do domu. Rozważam winy, powoli rozumiem wiele. Zaczynam rozumieć moje szczęście" Banalne? Pewnie!.. Ale spróbuj usłyszeć to w hiszpańskim!
Hiszpania potrafi zniewolić tak że , można za nią cholernie tęsknić...
**Luis trafił do ośrodka resocjalizacji jako dzieciak. Potem już całe życie miał przesrane. Ładny chłopak o twarzy twardego faceta. Wszystkie jego kobiety chciały widzieć w nim własnego ojca. Ale to właściwie on sam naprawdę potrzebował ciepła i krzty uczucia. Po ośrodku stał się mrukiem. W sumie zle skończył. Trzeba mieć zle w głowie, aby najpierw pociąć się nożem a potem zabębnić piętami w stołek...
Gdy wyszedł z zakładu wrócił do Pondevedry. Zaczął pracę przy hodowli koni. Próbował żyć...nawet założył rodzinę.
Pewnego ranka próbował ujezdzić młodego ogiera, po kolejnej nieudanej próbie strasznie się wqrwił..i zabił biedne zwierze...nożem...w kark, po prostu...Uciekł. Wrócił w nocy i wtedy się chyba powiesił.**
Nie znałem go dobrze, można powiedzieć że nie znałem go wcale. Nie poznałem ani przyczyn ani skutków jego czynu. A pisze o nim dlatego by pokazać Hiszpanie. Emocje są tu zawsze na 100% i światło na sto.
Tak jak corrida. (Wiem.. za chwile podniesie się krzyk, o biednych zwierzętach). Wiem...sam postrzegałem corridę jako zródło emocji. Do czasu...
Aż zrozumiałem że, corrida będzie TU zawsze, o ile ZAWSZE będzie Hiszpania.TO JEST NIEROZERWALNE! Tu byk /Toro/ i matador są tym, czym w nijakim szarym środowisku miejskim jest celebryta. Przy czym szacunku do tych dwóch zjawisk nie da się porównać i to w żaden sposób. Hiszpanie stawiają pomniki torreadorom i piszą książki o najwaleczniejszych toro, zamieszczając tam ich (toro) życiorysy.
Trudno to zrozumieć, nie będąc w Hiszpanii. Nie oddychając tym samym powietrzem. Tu życie jest pełne...
Jest jak jaja Toro Bravo.
30 wrz 2009
"Ańtopf"
"Pewnego razu w Doscovery zainteresowały mnie fascynujące fotografie Ziemi z kosmosu. Na jednym z nich fotografujący odkryli niewielką czarną dziurę. Brak barw na zdjęciu oznaczał to że w tym miejscu, ze względu na stęrzenie różnych chemicznych substancji w powietrzu, nie powinno istnieć żadne życie. No ale przecież to nie była prawda. JAKIEŚ życie tam jednak jest...
Nie wszystkie miejsca do których przychodzi mi podróżować są piękne. Nie są, nie są nawet ciekawe. Niemniej jednak uczą. Czasem za sprawą jednego zdania, jednego usłyszanego zwrotu. Tak jak kilka lat temu za sprawą jednego zdania wypowiedzianego przez znajomą z Madrytu zrozumiałem ...jakby tu ująć.. Zwrot który wystarczył mi za całe dotychczasowe dywagacje socjologów w temacie zachowań polaków. W ustach rodowitej Madrilen'o brzmiał: "Bo WY (Polacy) jesteście tacy - "A ŻEBY TOBIE BYŁO GORZEJ" Wystarczy za wszystko, prawda? I wiele wyjaśnia...
Tak teraz, za sprawą jednego przypadkowo zasłyszanego sloganu spłynęło na mnie oświecenie. Przez wiele lat zastanawiałem się dlaczego pewna grupa społeczna - może grupa mieszkańców nazwijmy to tak. Jest postrzegana dość niekorzystnie. Sami mieszkańcy tego regionu, są dość prości, wydają się zawistni. Poszukują win u innych za własne wady. Często wydawało mi się iż ludzie ci uważają że zalegające psie kupy na ich wspólnych chodnikach to sprawa nocnych zrzutów z Łodzi. Niewykoszone trawniki, to silne lobby juhasów którzy w tych to przybytkach zielonych zauważyli rezerwy paszowe dla własnych stad baranów. Walające się śmieci...dosłownie wszędzie, wypaśne wymalowania (bo przecież nie graffiti), to nocna dywersja Warszawy. Zresztą temu miastu dostaje się najczęściej. Może dlatego że do Gdańska daleko a Wrocław to po drodze do Berlina, tam przecież "uma a u niej to auto, co mo". Więc jakoś głupio. Zastanawiałem się co powoduje tymi ludzmi że, wcisnęli własną rzekę w betonowy kanał. Zmieniając ją w szlamowaty ściek ,wylęgarnie szczurów i smrodu wysokiej jakości. Płynie "to to" przez środek miasta przykryte betonowymi płytami i asfaltem, wyłaniając się dopiero w obecności murów dostojnego uniwersytetu - Wydziału Biologii i Środowiska. Dlaczego zamiast rzeki w mieście woleli odkrytą autostradę w centrum? Dlaczego centrum miasta umiera w zastraszającym tempie. Niesamowicie za to jak ekspansywna jest jedna galeria handlowa, która zawładnęła całą społecznością!...(?) Może to chodzi o to że ludzie ci lubią mieć proste przełożenia, jednoznaczne skojarzenia..Sam nie wiem. No bo dlaczego na przykład w tym mieście deptak obok Wydziału Socjologii i Nauk Społecznych, po zmroku zmienia się w "pigalak z kurewkami"?
Długie lata zastanawiałem się dlaczego to tu kupowane są samochody, a następnie skrzętnie chowane w blaszanych pseudo garażach. Dlaczego wielkie ekrany 47'' calowych płaskich ekranów wyzierają zza poobdzieranych cegieł "familoków", obszczanych klatek schodowych najczęściej z ukradzioną żarówką. O kótre to nie dbają przecież posiadacze tychże plazm!
Tak sobie dywagowałem, przez lata... Do dzisiaj...
-- " GALERIA SILESIA CITI CENTER - POKAŻ KIM JESTEŚ !" --
**Każdego popołudnia, odkleja się od okna swego mieszkania. Za oknem co najwyżej jeden kwiat w doniczce na nylonowym sznurku. Brudna klatka z kanarkiem. Parapet malowany olejną na zielono , na nim kocyk dla psa, aluminiowa puszka piwa. Trudno przez następne godziny nie będzie ¨pilnował¨ garażu z na przeciwka. Założy najlepszą jupe i wyjmie z szafy przechowywaną papierową torbę z napisem "Mango Barcelona" Jeszcze zdąży syknąć przez zęby - " No a tero sie kuźwa obejżycie!!! "**
Nie wszystkie miejsca do których przychodzi mi podróżować są piękne. Nie są, nie są nawet ciekawe. Niemniej jednak uczą. Czasem za sprawą jednego zdania, jednego usłyszanego zwrotu. Tak jak kilka lat temu za sprawą jednego zdania wypowiedzianego przez znajomą z Madrytu zrozumiałem ...jakby tu ująć.. Zwrot który wystarczył mi za całe dotychczasowe dywagacje socjologów w temacie zachowań polaków. W ustach rodowitej Madrilen'o brzmiał: "Bo WY (Polacy) jesteście tacy - "A ŻEBY TOBIE BYŁO GORZEJ" Wystarczy za wszystko, prawda? I wiele wyjaśnia...
Tak teraz, za sprawą jednego przypadkowo zasłyszanego sloganu spłynęło na mnie oświecenie. Przez wiele lat zastanawiałem się dlaczego pewna grupa społeczna - może grupa mieszkańców nazwijmy to tak. Jest postrzegana dość niekorzystnie. Sami mieszkańcy tego regionu, są dość prości, wydają się zawistni. Poszukują win u innych za własne wady. Często wydawało mi się iż ludzie ci uważają że zalegające psie kupy na ich wspólnych chodnikach to sprawa nocnych zrzutów z Łodzi. Niewykoszone trawniki, to silne lobby juhasów którzy w tych to przybytkach zielonych zauważyli rezerwy paszowe dla własnych stad baranów. Walające się śmieci...dosłownie wszędzie, wypaśne wymalowania (bo przecież nie graffiti), to nocna dywersja Warszawy. Zresztą temu miastu dostaje się najczęściej. Może dlatego że do Gdańska daleko a Wrocław to po drodze do Berlina, tam przecież "uma a u niej to auto, co mo". Więc jakoś głupio. Zastanawiałem się co powoduje tymi ludzmi że, wcisnęli własną rzekę w betonowy kanał. Zmieniając ją w szlamowaty ściek ,wylęgarnie szczurów i smrodu wysokiej jakości. Płynie "to to" przez środek miasta przykryte betonowymi płytami i asfaltem, wyłaniając się dopiero w obecności murów dostojnego uniwersytetu - Wydziału Biologii i Środowiska. Dlaczego zamiast rzeki w mieście woleli odkrytą autostradę w centrum? Dlaczego centrum miasta umiera w zastraszającym tempie. Niesamowicie za to jak ekspansywna jest jedna galeria handlowa, która zawładnęła całą społecznością!...(?) Może to chodzi o to że ludzie ci lubią mieć proste przełożenia, jednoznaczne skojarzenia..Sam nie wiem. No bo dlaczego na przykład w tym mieście deptak obok Wydziału Socjologii i Nauk Społecznych, po zmroku zmienia się w "pigalak z kurewkami"?
Długie lata zastanawiałem się dlaczego to tu kupowane są samochody, a następnie skrzętnie chowane w blaszanych pseudo garażach. Dlaczego wielkie ekrany 47'' calowych płaskich ekranów wyzierają zza poobdzieranych cegieł "familoków", obszczanych klatek schodowych najczęściej z ukradzioną żarówką. O kótre to nie dbają przecież posiadacze tychże plazm!
Tak sobie dywagowałem, przez lata... Do dzisiaj...
-- " GALERIA SILESIA CITI CENTER - POKAŻ KIM JESTEŚ !" --
**Każdego popołudnia, odkleja się od okna swego mieszkania. Za oknem co najwyżej jeden kwiat w doniczce na nylonowym sznurku. Brudna klatka z kanarkiem. Parapet malowany olejną na zielono , na nim kocyk dla psa, aluminiowa puszka piwa. Trudno przez następne godziny nie będzie ¨pilnował¨ garażu z na przeciwka. Założy najlepszą jupe i wyjmie z szafy przechowywaną papierową torbę z napisem "Mango Barcelona" Jeszcze zdąży syknąć przez zęby - " No a tero sie kuźwa obejżycie!!! "**
Subskrybuj:
Posty (Atom)
