29 sie 2009

1990


"Ha...Białas! Policja pyta o Ciebie na dole, tyy ne wem... " Tu następowało po sobie kilkanaście słów po arabsku, co mozna było tłumaczyć mniej wiecej, jako: "Zbieraj dupe w troki!" Tak to w kazdym razie wtedy zrozumiałem.
- Zdębiałem...jak to policja?...Kto? ..Milicja?.. Aż tu!?
Akman, gdy mówił "Białas", nie było w tym nic obrazliwego. W każdym razie nie dla mnie.
Sam jak na Syryjczyka był facetem rzeczywiście dosyć ciemnej karnacji i raczej NIE drobnej budowy . On sam jak JA wołałem na niego "Czoko" - promieniał. Juz na samym poczatku chyba ująłem go tym szeleszczaco-czkawkowym słowem, o niezrozumiałej dla niego artykulacji. W mojej głowie, słowo to brzmiało jednak jak najbardziej " czarno i czekoladowo"- jak skóra Akmana. Dlaczego? A dlaczego nie?
"Czoko" był, a moze i jest nadal? Jak przedtem jego ojciec - i ojciec jego ojca. Właścicielem hotelu w centrum Halab. W świecie islamskim przynalezność kastowa to jedyny i niezmienny stan. /.../Hotelu w którym od kilku dobrych miesiecy mieszkałem i zarazem pracowałem. Stan mógł być niezmienny,chyba ze ktoś lub coś nagle zachwiało tą równowagą. Wtedy zmienić mogło się wszystko i to zastraszająco szybko. Tym razem taka z
miana dotyczyć miała, mnie samego i to nieuchronnie...
Przylecialem do Aleppo lub, Halab jak kto woli. Z Wiednia "przy pomocy" ruskiego AN 24, z miedzylądowaniem na Cyprze. Wtedy jeszcze część Cypru była częścią sporną z Turcją. (Teraz nadal jest, tyle ze jakby "inaczej") W kazdym razie siłą grawitacji chyba, myśląc o Damaszku po drodze do Harem...zostałem w Halab. Zdecydowanie jedną z waznych przyczyn była Agnieszka. Czwarta i zarazem najmłodsza zona Akmana. Zobaczyłem ją pewnego ranka w burce, albo raczej "zobaczyłem burke" w burce drobną dłoń która jednoznacznie wskazywała palcem na moją osobę. Połechtało mnie to, bo to zadkość w takich okolicznościach tym bardziej miejscu. Takie dziewczyny jak Ona, gdzie kolwiek się tylko pojawią (nawet i w burce). Od razu wprowadzają niepokój w krajobraz. Jak One się potrafią poruszać. Chodzą rytmicznie z jakąś przypisaną tylko sobie gracją. Wiedzą ze mają władze. Idą przez zycie burząc spokój. Wtedy miała jakieś 23 lata, lecz gdy skończy 40 a nawet 50 bedzie tak samo. Poczułem w jednej chwili ze "mógłbym byc z nią szcześliwy". Przynajmniej przez jakiś czas....Czar jednak szybko prysł wraz z pojawieniem się przy mojej twarzy - innej, oraz szybkim gardłowym - " Ha..! białas, jaks ście mash? Ona terazh mówiła!" Tym razem gruby ciemny paluch wskazał na "drobną burke"... I tak stali się w moim zyciu Akman i Agnes...
Zacząłem pracę tego samego popołudnia. Agnieszka szybko wytłumaczyła mi , ze Akman prowadzi hotel dla "kupców" z Czechosłowacji, Węgier no i Polski oczywiście , który co śmielsi i bardziej ządni mamony pozostawiają daleko za plecami Istambuł docierajac az tu. Po tanie bardzo dobre skóry, o które potem polaczkowie i połowa NRD "zabijaja" sie na stadionie dziesieciolecia. Ja miałem zrobić tak, aby kupców w hotelu nigdy nie brakowało.....i nie brakowało! A Akman kompletnie nie rozumiejąc nocnych polaczkowych wódczanych balang, polskiej mentalności, pretensjonalności, zazyganej co rano windy. Potulnie to wszystko znosił. Spinając w paczki po sto, niemieckie marki. Agnieszka promieniała!
Byłem jak w letargu,wszystko dookoła było nowe, prawdziwe.."t o s i ę d z i a ł o"! Miałem pracę i wygodne mieszkanie na "dachu hotelu" Z którego mogłem widzieć d o s ł o w n i e wszystko i wszystkich. Całe miasto u stóp. Docierały do mnie te wszystkie nieznane mi wcześniej zapachy i dzwięki. Przytłumione jak filtrem, wiatrem i gęstym nocnym powietrzem . Tu tez pierwszy raz w zyciu zobaczyłem z i e l o n e s ł o ń c e! Nieprawdopodobny zachód, wielką zieloną słoneczną tarczę topiącą sie gdzieś w Morzu Śródziemnym. Było mi cholernie dobrze.... prawdziwie.
Codziennie budził mnie głos muezzina, wzywający na modły. Czasami budził mnie tez w środku nocy... jęk Agnes... Swoją drogą to imponujace jak zgodne potrafią być muzeumanki. Kazdego ranka w tych kobietach nic nie wskazywało na zazdrość. A uwierz seks Akmana i Agnes sądząc po odgłosach, musiał byc...spektakularny! Nigdy nie zgłebiłem tajemnicy pozostałych trzech zon, w kazdym razie zwykle w " te dni z - nimi" było cicho. Z Agnes ? - nigdy! Wtedy tez nie zastanawiałem się nad tym czy, aby nie jest to tak ze spią ze sobą wszyscy naraz... W naszym europejskim świecie juz jakoś tak jest ze, jakbyśmy tego nie chcieli. Zawsze jednak dajemy się zapędzić do stada i pozwalamy załozyć sobie uzde i kaganiec. Tutaj pierwszy raz zauwazyłem ze niekoniecznie tak musi być...ze mną. Czy wyszło mi to na dobre? ... Bo ja wiem?

W kazdym razie teraz miałem " zbierać dupsko w troki" lub zejść na dół. Zszedłem. Poprzedniego wieczoru wracając z przedmieść zagniotłem dosyć mocno błotnik w starym GM-sie, którym jak co dzień woziłem wode i mandarynki z pobliskiej wioski, na potrzeby hotelu. Byłem pewien ze to oto chodzi. Chociaz kazdy kto choć troche jezdził wśród arabskich kierowców wie ze " takimi rzeczami " raczej nie ma sie co przejmować. Prostujesz kolanem i dalej w droge. Kieruj tak by przezyć! Wczoraj zastanowiła mnie tez duza ilość osób oglądajacych wieczorem wiadomości na 14" telewizorze przy recepcji . Towarzyszyło temu spore poruszenie. ..

Teraz juz na dole pierwszy raz w zyciu - "zobaczyłem jak wygląda strach." Ludzie stali pod kolumnami w małych grupkach i?...s z e p t a l i do siebie. "Przeciez szept tutaj jest nienormalny", to pierwsze co pomyslalem. I tak było.... Był Grudzień 1990 roku, za osiem miesięcy dla ŚWIATA zaczęła się "WOJNA W ZATOCE PERSKIEJ".

Dostałem od policjanta wize wjazdową do Turcji na trzy dni i bilet do Stambułu. W godzine jako europejczyk miałem opuścić Syrie. Po drodze już z za szyby policyjnej furgonetki, zobaczyłem spalony jedyny "chrześcijański" sklep w Halab. Firmowy salon Levisa. Rano dotarłem do Stambułu specjalnym autokarem ( Syria nie była w najlepszej komitywie z Turcją, tak zostało i do teraz) A z tamtąd polskim rozwalającym się małym fiatem do Medyki,przejscia na granicy Polski i Socjalistycznej Republiki ukraińskiej..... Wtedy to JA zcząłem się bać!...

To, co mi pozostało po Al Halab>>>

0 komentarze:

Prześlij komentarz